"Miłość, która przełamała świat" E. Henry



"Teraz - teraz nadchodzi mój wielki moment - żadnej przyszłości, żadnej przeszłości. Teraz nadchodzi czas, kiedy musze wybrać, jak będę żyć, ale mam na to tylko sekundę."

Wydawnictwo: YA!
Autor: Emily Henry
Oryginalny tytuł: The Love that Split the World
Polski tytuł: Miłość, która przełamała świat 


Dlaczego czytasz książki? Dla zabicia czasu, uniknięcia nudy, żeby pobudzić wyobraźnie, poznać nowych ludzi i światy? Oczywiście! Ale tak naprawdę czytam bo jedna książka, tylko czterysta stron może przewróć moje życie do góry nogami. "Miłość, która przełamała świat" doskonale sprawdziła się w tej roli. Pierwszy raz po skończeniu książki nie wiedziałam co napisać. Jak opisać fabułę, która tworzy ogromną spiralę? Jak ująć emocje, których do końca sama nie rozumiem? Jak poskładać myśli? Zrobiłam, co mogłam - mam nadzieję, że mnie zrozumiecie.


Natalie została adoptowana, gdy miała zaledwie jedenaście dni. Wychowywała się w rodzinie pełnej miłości, wsparcia i ciepłych uczuć, jednak zawsze czuła się inna. Jej korzenie sięgają jednego z indiańskich plemion, a tradycyjne historie i opowieści nie są jej obce. Ostatnie wakacje przed studiami zmuszają dziewczynę do refleksji nad życiem i swoją tożsamością. Zaczyna dostrzegać rzeczy, których nie widzą inni. Krótkie przebłyski, pojedyncze obrazy stopniowo przekształcają się w coś więcej.  Pewnej nocy Babcia odwiedza Natalie z ostrzeżeniem : „masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Dziewczyna bierze sprawy w swoje ręce, chce zrozumieć tajemnicze przebłyski i sny oraz uratować "jego". 

Natalie przez wiele lat starała się wtopić w otoczenie. Nigdy nie chciała się wyróżniać, pragnęła być podobna do rodziców, rodzeństwa, jednak nie było jej to dane. Stoi u progu dorosłości, a wciąż nie wie kim jest. Poszukuje swojej tożsamości, próbuje odnaleźć swoje miejsce na świecie. Dobrze ją rozumiem, bo czasem sama zastanawiam się kim jestem, dokąd zmierzam, co chce osiągnąć i jakie życie chce wieść. Te wątpliwości mnie przerażają, ale musze wierzyć, że kiedyś wreszcie zrozumiem siebie.

Emily Henry połączyła dość nietypowe elementy. Splotła zaburzenia snu i podróże w czasie, wykreowała alternatywną rzeczywistość. Wszystko to połączyła indiańskimi opowieściami, za którymi Natalie podąża. Stara się odnaleźć ich mądrość oraz pobrzmiewającą prawdę w swoim otoczeniu. Wierzy, że to one wskażą jej drogę, dadzą odpowiedzi. Nawiązaniu do indiańskich kultur ogromnie przypadło mi do gustu. Nigdy nie słyszałam, nie czytałam żadnej tradycyjnej przypowieści. Bardzo się cieszę, że mogłam kilka poznać w takiej formie.

Nic tak nie łamie mojego serca na miliony kawałeczków, jak otwarte zakończenie. Taki zabieg zawsze wzbudza we mnie strach i brak stabilizacji. Wyobrażam sobie własną wersję, ale obawiam się tego, co miała na myśli autorka. Teraz nie przeczytam ostatniego rozdziału, który dałby mi odpowiedzi. Prawdopodobnie nigdy on nie powstanie. Boje się jednak, że któregoś dnia autorka postanowi go napisać, będzie się on diametralnie różnił od mojej wersji, a to mnie złamię.


Pierwsze pięćdziesiąt, sześćdziesiąt stron czytało mi się ciężko. Nie rozumiałam bardzo wielu elementów, a historia mnie nie wciągnęła. W kolejnych rozdziałach zaczęłam odnajdywać coś dla siebie. Pojawiały się zagadki, tajemnice, a ja byłam coraz bardziej zaintrygowana. Byłam ciekawa historii Natalie i Beau, a liczne rzeczywistości potrafiły mocno namieszać mi w głowie. Koniec końców książka bardzo mi się spodobała. Zaskoczyła mnie pod wieloma względami, wzruszyła i zmusiła do refleksji. Pod skorupą pełną elementów fantastycznych, kryje się piękna powieść o poszukiwaniu siebie, życiu, przyjaźni i miłości. Emily Henry wykreowała piękne światy, które razem stworzyły wyjątkową powieść. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

19 komentarzy :

  1. Podobała mi się ta książka, aczkolwiek myślałam, że będzie ciut lepsza ;P I tez z początku byłam trochę zdezorientowana ;P

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale zainteresowałaś mnie tą książką! muszę ją sobie kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej obawiałam się tej "fizycznej" okładki, bo raczej z fizyką się nie lubimy za bardzo, ale skoro w fabule raczej tej fizyki nie ma, to jest szansa, że może kiedyś po "Miłość, która przełamała świat" sięgnę, bo brzmi intrygująco ^^
    Pozdrawiam,
    Ana

    czytam-z-pasja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapisuję tytuł na moją listę. Jestem zaintrygowana.
    PS. Piękne zdjęcia!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Spodobała mi się ta książka, ale końcówka mniej. To nie fair tak kończyć;( Świetna recenzja skarbie ❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ja też odnalazłam w niej coś dla siebie 😄

      Usuń
  7. Kolejna książka na mojej liście "muszę przeczytać." Dziękuję za tę recenzję.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się Ciebie przekonać 😊

      Usuń
  8. Zastanawiam się nad tą książką i chyba koniecznie muszę po nią sięgnąć. :)

    Pozdrawiam serdecznie. :)
    niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię gdy ledwo zaczynam czytać jakąś książkę, a już coś zgrzyta. Wolę jak wciąga od razu, bo wtedy nawet jak się w polowie coś sypie to mam więcej determinacji by doczytać do końca, odwrotnie jest dużo gorzej z tym;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam dość sporo o tej książce i gdy będę miała okazję to się skuszę, bo wydaje się bardzo ciekawa.

    Pozdrawiam cieplutko i ściskam :*
    M.
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tej książki, ale już sama okładka mnie zachęciła...taaak, jestem sroczką.;-)
    Fajny blog!
    Ściskam, A!

    OdpowiedzUsuń

Zofia w Krainie Książek © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka