Cieniutka książeczka, a kryje tak wiele.



"Mieszkańcy siedzib leżących bliżej stoków górskich, niezalewanych tak hojnie potokami słońca, zowią takie wzniesienia Solbakken - czyli słonecznymi wzgórzami."

Norweska literatura podbija półki w naszych księgarniach, znajduje miejsce w sercach czytelników, ale nie tylko ta współczesna jest warta uwagi. Czasem miło jest sięgnąć po coś "starszego". Dziś chciałabym Was zapoznać z książką Bjørnstjerne Bjørnson , napisaną w 1857 roku. "Dziewczę ze Słonecznego Wzgórza" to niewielki tomik, który skrywa dwa cudowne opowiadania. Ich akcja rozgrywa się na norweskiej wsi, a tematem przewodnim jest miłość. Tytułową bohaterką jest spokojna, piękna dziewczyna o imieniu Synnöwe, jedyna dziedziczka bogatego gospodarstwa. Zakochuje się w niej przystojny młodzieniec, Torbjørn, nicpoń z pobliskiego domostwa. Uczucie pomiędzy nimi powoli kiełkuje. Niestety wierzenia sekty, do której należy Synnöwe, stają na drodze ich relacji. W drugim opowiadaniu zatytułowanym "Marsz weselny" historia jest bardzo podobna. Delikatna, pobożna dziewczyna zatraca się w przypadkowo poznanym mężczyźnie. Drogę do ich szczęścia zagradzają niewyjaśnione sprawy z przeszłości. Czy te historie będą miały happy end, musicie sprawdzić sami.



Bjørnstjerne Bjørnson stworzył cudowne maleństwo. Ta książka ma niewiele ponad 200 stron, a kryje w sobie naprawdę wiele. Plastyczne opisy świetnie obrazują życie na ówczesnej wsi. Radość z małych rzeczy, codzienne zmagania, wielka pobożność w pełni oddają charakter mieszkańców. Historie miłosne subtelnie się rozwijają, całkowicie pochłaniając bohaterów. Życie ówczesnych ludzi tak bardzo różni się od naszego, cechuje je prostota, działanie zgodnie z naturą czy wierzeniami. Mieszkańcy z pokorą przyjmują to, co zesłał na nich los.



Książkę czyta się przyjemnie i szybko. Występujące w treści archaizmy mogą być niezrozumiałe, ale nie jest ich zbyt dużo więc nie przeszkadzają w lekturze. Niektóre wątki dodają opowiadaniom nadprzyrodzonego oblicza jak na przykład wprowadzenie drzew, które ze sobą rozmawiają. Całość kompozycji tworzy niezwykle sielski charakter i wprowadza czytelnika w błogi stan. Przy okazji autor oferuje czytelnikowi sporą dawkę sprzecznych emocji. Według mnie warto poświęcić kilka godzin tej książce i poznać świat, wykreowany przez laureata nagrody Nobla (tak, Bjørnstjerne Bjørnson jest laureatem).

Przeszkód nie braknie temu, kto ich szuka! (Bjørnstjerne Bjørnson)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

2 komentarze :

  1. Nie słyszałam o tej książce, czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazwyczaj nie czytam starszych książek, może to wina szkoły i tego, że na siłę starają się nam wcisnąć lektury? Mimo tego, twoja recenzja i przepiękne zdjęcia przekonały mnie do przeczytania tego maleństwa, więc będę się na nią czaić :) Pozdrawiam Książkowa Dusza

    OdpowiedzUsuń

Zofia w Krainie Książek © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka